Witamy na naszej stronie!

Zapraszamy do oglądania i czytania pocztówek wysyłanych przez nas z różnych zakątków świata.

Nowy refluks >>> Rok po powrocie

>>> MAPA <<< >>> KALENDARZ <<<

 Po 961 dniach zakończyła się nasza podróż dookoła świata. 

 

Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

Ostatni filmik: 24 > Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

 

 

 

Mapa

Zaczęliśmy od odwiedzin znajomych w Finlandii, później była Rosja, Mongolia, Chiny, Indie..., Australia, Nowa Zelandia i Ameryka Południowa, Środkowa i Północna. Obecnie można nas spotkać gdzieś w Warszawie. Zobacz naszą trasę >>>

'Wprawki'

Nasze wspólne podróżowanie zaczęło się od Rumunii. Później była Turcja, Syria i Jordania oraz podróż poślubna na Kretę. Jak chcesz zobaczyć co tam porabialiśmy to zajrzyj tu  »»»

Filmiki

Czasami coś nakręcimy i zmontujemy. Jak dotychczas sylwestrowy hit "Ona tańczy dla mnie" podobał się najbardziej. Oczywiście w podróży 'zawsze' jest problem z wolnym czasem, więc teledyski pojawiają się z lekkim opóźnieniem. Filmiki umieszczamy na You Tube, a linki można znaleźć tu »»»

Księga Gości

Czytanie komentarzy pod zdjęciami i wpisów w księdze gości sprawia nam ogromną frajdę, więc nie krępujcie się! »»»

O nas

Oto co o sobie myślimy, a raczej myśleliśmy, jeszcze przed opuszczeniem ojczyzny i rozpoczęciem naszej podróży dookoła świata. Żona o mężu i mąż o żonie »»»

Kontakt

Wróciliśmy do Warszawy.
  • tel.: +48608853724

19-20 styczeń 2015 roku (894-895 dzień)

... czyli na emeryckim speedzie

Boquete

Po śniadaniu żegnamy się z Johnnym. Jeszcze kawałek jedziemy z Holgerem i Freemanem, ale oni jadą na plażę, a my przed granicą zatrzymujemy się w emeryckim Boquete. Dlaczego emeryckim? To podobno jedna z najpopularniejszych wśród Amerykanów destynacji na osiedlenie się na emeryturze. Faktycznie, zagadywani po hiszpańsku właściciele hosteli patrzą się na nas jakbyśmy właśnie z Marsa przylecieli. Może na emeryturze nie czują już potrzeby uczenia się języków i żyją tu we własnej enklawie, ale wypadałoby przynajmniej przywitać się po hiszpańsku.

Mamy ochotę na dzień aktywności, więc podpytujemy właściciela naszego hostelu co by tu można zrobić. Ten na to wyciąga dość niewyraźną kopię mapy i z prędkością karabinu maszynowego zaczyna nam tłumaczyć kreśląc przy tym linie, skale, wypisując kilometry i godziny przejść. Po kilku minutach mapa wygląda jakby dorwał się do niej dwulatek z długopisem. Próbujemy mu przerwać i zapytać o coś, ale on tylko mówi, że nie teraz, że za chwilę, że przecież właśnie tłumaczy. Kiedy w końcu myśleliśmy, że może jednak uda nam się wtrącić słówko zerwał się z krzesła, wpadł na sekundę do pokoju po czym wypadł, przejrzał się w lustrze charakterystycznie trąc nos. No cóż, nie za bardzo dowiedzieliśmy się co, jak i gdzie tu można zrobić, ale jakby ktoś w tym emeryckim miasteczku szukał dobrego towaru to na pewno w Hostelu Palacios dostanie wytyczne, a może i próbkę gratis – tego pewni nie jesteśmy bo pod tym względem to my akurat trochę zemeryciali jesteśmy.

wroc1 wzor dalej1
Boquete
 Poranek nad Pacyfikiem
Boquete
 Tutejsze plaże nie zachęcają do leżakowania ale widoki niczego sobie.
Boquete
Motorowa rodzinka Johnnego (od lewej: Freeman i Holger).
Boquete
 A w drodze na północ towarzyszyły nam zielone wzgórza.
Boquete
 Witamy w emeryckim raju Boquete!
Boquete
 No i wszystko jasne! Pancho (właściciel Hospedaje Palacios) naspeedował, to znaczy narysował nam wszystkie możliwe opcje do zaliczenia. On z pewnością zdołałby to zrobić w jeden dzień!
Boquete
 O jeden dzień spóźniliśmy się na Festiwal Kwiatów i Kawy. Na szczęście jeszcze coś pozostało.
Boquete
 Czas się trochę rozruszać. Trafiliśmy przy okazji na jakąś magiczną skałę.
Boquete
 Zaliczyliśmy też krzaki kawowe.
Boquete
 Później fotka przy wodospadzie.
Boquete
 Przy strumyczku również.
Boquete
 No i ruszyliśmy z kopytek, z nadzieją na rychły powrót słońca.
Boquete
 Nieopodal leśniczówki ukryliśmy CONIECO pod naszą płachtą niewidką. Nie wiemy co bo przecież nie widać.
Boquete
 Sendero Los Quetzales
Boquete
 Kózko-owce już wracają
Boquete
 Sendero Los Quetzales
Boquete
 Pełna profeska - trekkingowy but typu "Gumaczek" najlepszy na spacer w lesie deszczowym.
Boquete
 Pobieramy myto
Boquete
 Krzywozębiak panamski
Boquete
 Trochę się przejaśnia
Boquete
 Sendero Los Quetzales
Boquete
 Przed nami i za nami mgła na wzgórzach. Boquete leży u podnóża najwyższej góry w Panamie - Volcan Barú (3474 m n.p.m.)
Boquete
 Wagonikiem wróciliśmy do miasteczka.
Boquete
 Miał być rebus ale nawet Pancho, którego umysł działa z prędkością błyskawicy, nie był w stanie odgadnąć tak abstrakcyjnego przesłania. A może jednak się ktoś pokusi - dla ułatwienia jest to zagadka połowicznie lingwistyczna i nie chodzi w niej o Colę ;) Nagroda będzie jak ktoś zgadnie! A jaka? Myślimy, że nikt nie zgadnie, więc nie jesteśmy przygotowani.
 

Garść praktyczna:

> Sendero Los Quetzales bez opłat;

> Hospedaje Palacios - 25USD za pokój dwuosobowy bez łazienki, dostęp do internetu i kuchni.

 

wroc1 wzor dalej1

16-18 styczeń 2015 roku (891-893 dzień)

... czyli w godzinę od Atlantyku do Pacyfiku

Panama

Formalności w porcie trwają do północy. Colon to podobno niebezpieczne miasto, więc nie bardzo mamy ochotę jeździć i na kilka godzin szukać hotelu. Zagadujemy więc z celnikami czy nie dałoby się gdzieś tu namiotu rozbić. Pogadali z ochroną i już za chwilkę przycupnęliśmy sobie pod siatką na parkingu. Na promie poznaliśmy jeszcze dwóch motocyklistów – Holgera z Niemiec i Freemana z Australii. W więcej osób zawsze to trochę raźniej pod tą siatką. Wszystko dobrze tylko w brzuchach burczy nam przeraźliwie, a tu ciemna noc i nie widać nic na horyzoncie. Już mieliśmy się głodni położyć spać kiedy z pomocą znowu przyszli nam celnicy i podwieźli pod knajpę po kurczaczka z frytkami.

Z samego rana Colon wyglądało już trochę lepiej, aczkolwiek dziwne to miasto. Z pod warstwy brudu i grzyba prześwitują kolonialne budynki. Część z nich wygląda jak slumsy. Wstępujemy tylko na śniadanko i ruszamy do Panamy.

Po drodze zaliczamy jeszcze sztandarową atrakcję Panamy czyli Kanał Panamski. Całkiem fajnie to wygląda jak przepuszczają wielkie statki przez śluzy, ale po jednym statku już tych widoków wystarczy.

Panama zaskakuje nas bardzo pozytywnie. Po złażeniu wzdłuż i wszerz Cartageny nie bardzo mieliśmy ochotę na kolejne miasto, ale wizyta okazała się dość przyjemna. Miasto choć duże sprawia wrażenie bardzo swojskiego. Jego stara część Casco Viejo momentami wygląda jak po trzęsieniu ziemi. Fasady kolonialnych budynków podparte belkami, a w środku pusto. Zaraz obok inny budynek odnowiony z wielkim przepychem. Zatrzymujemy się w całkiem przyjemnym hotelu, gdzie przy śniadaniu spotykamy Sonię i Pawła (marchefkiwpodrozy.blogspot.com). Wyjechali z domu kilka miesięcy temu i jeszcze kilka kolejnych mają zamiar powłóczyć się po świecie. Bardzo fajnie nam się rozmawia, aż szkoda, że zbieramy się już dalej.

Część trasy planujemy razem z Holgerem i Freemanem. Chłopaki jadą poplażować do Bocas del Toro, a my chcemy się przedostać do Kostaryki. Nocleg ma wypaść gdzieś na dzikiej, stopą ludzką nietkniętej plaży. Rzeczywistość okazuje się jednak trochę mniej urocza i plażę zajęli przed nami imprezujący mieszkańcy wioski. Podpytujemy więc tam i ówdzie gdzie tu namiot można rozbić, aż właściciel knajpki „Johnny y Manolitos” czyli Senior Johnny proponuje nam nocleg albo u siebie w domu, albo jeśli wolimy na tarasie w namiotach lub hamakach. Komary trochę atakują więc decydujemy się na namioty. Johnny nie chce słyszeć o żadnych pieniądzach, więc naszą zapłatę odjadamy w jego knajpce. Tym oto sposobem wciągnęliśmy pyszne krewety i popiliśmy kilkoma buteleczkami zacnego piwka. Wieczór bardzo udany i wiara w ludzi wraca.

wroc1 wzor dalej1
Panama
 Nasze zdjęcie było bardzo popularne. Każdy mógł je kupić jako pamiątkę z rejsu. Chyba im się system zawiesił albo zrobili sobie nową tapetę!
Panama
 Pędzimy co sił, żeby później czekać 7 godzin w porcie aż nas wypuszczą z promu.
Panama
 Tłoczno w kasynie.
Panama
 Pierwszy kontakt z Ameryką Środkową. Póki co jedynie wzrokowy.
Panama
 Batalia o ubezpieczenie! Na nic nasze przekonywania, że mamy ubezpieczenie międzynarodowe. Okazuje się, że dokumenty już wystawione więc stargowaliśmy chociaż 5 dolców.
Panama
 Na pieczątkę w paszporcie czekaliśmy całe wieki (fot. Holger).
Panama
 Komitet kolejkowy
Panama
 Jesteśmy na szarym końcu, przed świtem stąd nie wyjedziemy (fot. Holger).
Panama
 Nie mogliśmy oderwać wzroku. Ba! Nikt nie mógł! Wierzcie nam - z przodu też była ingerencja skalpela.
Panama
 Do rana koczujemy na terenie portu.
Panama
 Nasi towarzysze wybrali opcję pod wiatą.
Panama
Szkoda tylko, że cały czas siąpił deszcz.
Panama
 W porcie Colon.
Panama
 Pierwsze panamskie śniadanko. Humory nam dopisują.
Panama
 Zablokowaliśmy pas w Colon.
Panama
 Pasażerom przygrywa Romeo Santos.
Panama
 Czas na odwiedziny Kanału Panamskiego.
Panama
 Dotarliśmy do śluz mniej obleganych przez turystów - Gatun.
Panama
 Statkom pomagają małe lokomotywy.
Panama
 Sztuczne jezioro Gatun znajduje się na wysokości 26 m n.p.m. - stąd do Atlantyku trzeba nieco opuścić promy.
Panama
 Gatun Locks
Panama
Kanał Panamski został zbudowany w latach 1906-1914 przez Stany Zjednoczone. Amerykanie z Północy czerpali ogromne zyski z tego przedsięwzięcia aż do roku 1999 kiedy to zostali przegonieni.
Panama
 Flaga Panamy
Panama
 Pobliska tama
Panama
 Na deptaku w stolicy Panamy - Panamie.
Panama
 Casco Viejo (czyli inaczej Stare Miasto), znane także jako Casco Antiguo lub San Felipe to historyczne i zabytkowe centrum Panamy.
Panama
 A tuż obok wyrastają z wody wieżowce.
Panama
 Efekt Balboa! W Panamie tak samo nazywa się waluta, jednak wszyscy używają dolarów. (fot. Holger)
Panama
Mercado de Mariscos. Ceviche z krewetek i tutejsze piwko to mieszanka wybuchowa.
Panama
 Casco Viejo zostało w 1997 roku wpisane na listę obiektów światowego dziedzictwa UNESCO.
Panama
 Casco Viejo ma swój urok.
Panama
 Nie jest tak odpicowane jak Cartagena i sporo budynków wygląda jak atrapy.
Panama
 Wyruszyliśmy na nocny spacer.
Panama
 Lokalesowy zakątek jedzeniowy. (fot. Holger)
Panama
 Panama nocą.
Panama
 Panama nocą.
Panama
 Widok z naszego lokum.
Panama
 Hotel Casco Antiguo
Panama
 Plaza de la Independencia
Panama
 Poranny spacer po starym mieście.
Panama
 "Stretching z rana zapodaję."
Panama
 Panamá
Panama
 Panamá
Panama
 Za niektóre budynki już się wzięli.
Panama
 Panamá
Panama
 Świder
Panama
 Trochę rękodzieła
Panama
 Stare miasto otoczone jest mostową obwodnicą.
Panama
 Odpływ
Panama
 Plaza de Francia, czyli kogut na szczycie.
Panama
 Lekkość bytu
Panama
 Plaza de Francia
Panama
 Plaza de Francia
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Ruiny Convento de la Compañía de Jesús
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Zabytkowe domy w Casco Viejo
Panama
 Niedzielny relaks
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Bardzo nam się podobało!
Panama
 Ale trzeba się teleportować dalej.
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Casco Viejo
Panama
 Panamá
Panama
 Po wpadnięciu w rurę znaleźliśmy się na plaży w Aguas Dulces.
Panama
 Miał być nocleg na dziewiczej plaży...
Panama
... ale ostatecznie przygarnął nas Johnny...
Panama
... no i nakarmił. Specjalność zakładu.
Panama
 I tak miło czas nam mijał. Towarzystwo pierwsza klasa!
 

Garść praktyczna:

> Hotel Casco Antiguo - pokój 2 os. z łazienką, śniadniem, wi-fi - 38,5 USD;

> Gatun Locks - 5 USD;

> specjalność restauracji Johnnego - 8 USD;

> walutą obowiązująca jest USD;

> na granicy wbili nam motory w paszporty, musieliśmy zakupić ubezpieczenie na 3 miesiące - 30 USD.

 

wroc1 wzor dalej1

wzor

   

 

16-18 styczeń 2015 roku (891-893 dzień)

... czyli w godzinę od Atlantyku do Pacyfiku


Panama

Boquete  

19-20 styczeń 2015 roku (894-895 dzień)

... czyli na emeryckim speedzie
   
wroc1 wzor Dalej

Ostatnio dodane:

Tu jesteśmy

Showcases

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

Our website is protected by DMC Firewall!