Witamy na naszej stronie!

Zapraszamy do oglądania i czytania pocztówek wysyłanych przez nas z różnych zakątków świata.

Nowy refluks >>> Rok po powrocie

>>> MAPA <<< >>> KALENDARZ <<<

 Po 961 dniach zakończyła się nasza podróż dookoła świata. 

 

Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

Ostatni filmik: 24 > Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

 

 

 

Mapa

Zaczęliśmy od odwiedzin znajomych w Finlandii, później była Rosja, Mongolia, Chiny, Indie..., Australia, Nowa Zelandia i Ameryka Południowa, Środkowa i Północna. Obecnie można nas spotkać gdzieś w Warszawie. Zobacz naszą trasę >>>

'Wprawki'

Nasze wspólne podróżowanie zaczęło się od Rumunii. Później była Turcja, Syria i Jordania oraz podróż poślubna na Kretę. Jak chcesz zobaczyć co tam porabialiśmy to zajrzyj tu  »»»

Filmiki

Czasami coś nakręcimy i zmontujemy. Jak dotychczas sylwestrowy hit "Ona tańczy dla mnie" podobał się najbardziej. Oczywiście w podróży 'zawsze' jest problem z wolnym czasem, więc teledyski pojawiają się z lekkim opóźnieniem. Filmiki umieszczamy na You Tube, a linki można znaleźć tu »»»

Księga Gości

Czytanie komentarzy pod zdjęciami i wpisów w księdze gości sprawia nam ogromną frajdę, więc nie krępujcie się! »»»

O nas

Oto co o sobie myślimy, a raczej myśleliśmy, jeszcze przed opuszczeniem ojczyzny i rozpoczęciem naszej podróży dookoła świata. Żona o mężu i mąż o żonie »»»

Kontakt

Wróciliśmy do Warszawy.
  • tel.: +48608853724

30 wrzesień – 7 październik 2013 roku (418-425 dzień)

560

Wyspa południowa jest dość wąska, więc szybciutko docieramy na jej wschodnie wybrzeże. Po drodze na jednej z plaż oglądamy Mouraki Boulders – dziwne okrągłe kamienie posklejane z kawałków. A potem robimy sobie dzień leniucha w Oamaru – miasteczku pełnym knajpek i galerii. Basenik, Internet i lodowe obżarstwo. Pingwiny widzieliśmy już wcześniej, więc tym razem dajemy im spokój.

Znowu lekko skręcamy do wnętrza wyspy, żeby popodziwiać najwyższą nowozelandzką górę – Mount Cook. Łazimy sobie tam i ówdzie przez cały dzień i jest pięknie. Trochę wieje, a z tego wiatru powstają najdziwniejsze chmury jakie dotąd wiedzieliśmy. Kolor nieba też jakiś taki bardziej niebieski. Takie są plusy lekkiego wiania. Już wieczorem jest coraz gorzej. Niby rozbijamy się gdzieś za krzakiem, żeby było spokojniej, ale wiatr co chwilę jakoś zakręca i zagląda do naszego zakątka. Prawie nie śpimy. Przed czwartą rano oboje pomyśleliśmy, że wytrzymamy jeszcze chociaż dwie godziny i w tym samym momencie jak zawiało, tak złamało pałąk od namiotu, a ten przebił tropik. Nie ma co, piękny początek trzeciej rocznicy ślubu! Nie pozostało nam nic innego jak zebrać szczątki naszego M3 i resztę nocy spędzić w samochodzie.

W Tekapo przy pomocy starszego pana złotej rączki i jego super wyposażonego warsztatu udało się prowizorycznie naprawić namiot. Wygląda trochę jak po wojnie, ale da się spać, dopóki znowu nie zawieje.

Mamy jednak trochę szczęścia. Dzwonimy do przedstawiciela producenta w Nowej Zelandii i okazuje się, że jedyne miejsce, gdzie w ramach gwarancji reperują namioty jest w Christchurch, czyli tam gdzie właśnie zmierzamy. W dodatku, za lekką namową z naszej strony, nie musimy nawet płacić za ekspres i już po kilku godzinach odbieramy nasz domek tylko z lekkimi bliznami po zawierusze.

Po drodze do przejeżdżamy jeszcze zygzakiem po górach przez Arthur’s Pass i Lewis Pass. Leje jednak niemiłosiernie, więc niewiele udaje nam się zobaczyć. Mamy jeszcze trochę czasu więc zajrzeliśmy do Kaikury pooglądać foki i zjeść homara.

No i to już koniec naszej przygody z Nową Zelandią. Ostatnie dwa dni spędzamy w Christchurch. Miasto po trzęsieniach ziemi z 2010 i 2011 roku nadal podnosi się z ruin. W centrum pusto, a większość budynków przeznaczona jest do rozbiórki. Mieszkańcy nieźle jednak sobie radzą tworząc np. prowizoryczne centrum z wielkich kontenerów.

Ostatnią noc spędzamy na lotnisku w Christchurch, a tam cyrk. Najpierw sprawdzają czy oby na pewno mamy lot przed 8 rano. Potem proszą nas uprzejmie, żeby przenieść się na halę przylotów, po czym dostajemy opaskę na rękę. Wygląda obiecująco – jak wczasy all inclusive, czyli będą drinki! To jednak nie koniec przeprowadzek. Kiedy już usadziliśmy się na krzesłach, ochroniarz uprzejmie przypomniał, że nie możemy tu siedzieć. Możemy przenieść się na twarde metalowe krzesła przy ciągle otwierających się drzwiach, albo za 5 dolarów do specjalnej poczekalni. Idziemy do poczekalni, może przynajmniej trochę się prześpimy. A tu niespodzianka – najuprzejmiejsza w świecie służbistka. Po pierwszej godzinie przegoniła nas spod ściany bo tu właśnie przebiega droga ewakuacyjna. Po kolejnej, spytała czy to nasze rzeczy na krześle i poprosiła o zdjęcie bo więcej osób za chwilę przyjdzie. Nie przyszły, ale to nie przeszkodziło jej znowu nas przesunąć o kolejny metr, bo przecież zaraz mogą przyjść. Miała również inne triki jak np. podchwytliwe pytania jaki film oglądamy. A cały ten trud dlatego, że na lotnisku w Christchurch spać nie wolno! Co więcej, można przebywać jedynie w pozycji siedzącej! W końcu dostajemy głupawki, bo sytuacja jest absurdalna. Kładę sobie ręcznik na głowie i czekam, aż przyjdzie i powie, żebym zdjęła bo idą ludzie i być może zechcą usiąść. Nie przyszli, pani też na chwilę dała nam spokój.

wroc1 wzor dalej1
Canterbury
 Poranek nad oceanem
 Canterbury
 W poszukiwaniu idealnej futbolówki
 Canterbury
 Mouraki Boulders
 Canterbury
 Spędziliśmy tu sporo czasu. Bardzo nam się podobały te okoliczności.
 Canterbury
 Jednak dziesięć sekund wystarczy, żeby dobiec i zapozować.
 Canterbury
 Mouraki Boulders
 Canterbury
 Kaczuszki spadły z klifu i nawoływały rodzicieli.
 Canterbury
 Na którym kamyczku przycupnąć?
 Canterbury
 Mouraki Boulders
 Canterbury
Mouraki Boulders 
 Canterbury
 Tu jest. Tu ją zakopali!
 Canterbury
 Zdjęcie rozwodowe
 Canterbury
 Przechodzą wolno... Szykują się opóźnienia w ruchu.
 Canterbury
 Wybryki pokawowe
 Canterbury
 Sława w raju - cała torba magazynów i książek za darmo. Taki zwyczaj w poniedziałki mają.
 Canterbury
 Daliśmy nura w brodziku
 Canterbury
 Szkoda, że nie mam trzeciej ręki.
 Canterbury
 Oamaru ze wzgórza
 Canterbury
 Owieczek zabraknąć nie mogło.
 Canterbury
 Plaża pingwinów w Oamaru.
 Canterbury
 Alkoholowo
 Canterbury
 Suszy
 Canterbury
 Gdzieś w galerii
 Canterbury
 Chciałbym cię mocno przytulić, ale nie mam prawej ręki! (z pozdrowieniami dla Państwa Sz.)
 Canterbury
 Może mała przejażdżka po mieście Maleńka?
 Canterbury
 Oryginalna galeria
 Canterbury
 Steampunk HQ
 Canterbury
 Mumy wszędzie
 Canterbury
 Oamaru
 Canterbury
 Ostatnio polubiliśmy wizyty w bibliotekach.
 Canterbury
 Na granicy Otago i Cantenbury
 Canterbury
 Święte miejsce Maorysów
 Canterbury
 Znaki
 Canterbury
 Zaturbinowała się
 Canterbury
 Przed nami piękne widoki
 Canterbury
 W drodze - nad jeziorem Pukaki.
 Canterbury
 Kolor wody jest niesamowity.
 Canterbury
 Aż nam się oczy śmieją.
 Canterbury
 Edmunt Hillary miał tu swój poligon przed najwyższą wspinaczką w życiu.
 Canterbury
 W muzeum
 Canterbury
Widać już z bliska ośnieżone szczyty południowych Alp.
 Canterbury
 Wyspy lodowe na jeziorze Tasman.
 Canterbury
 Jezioro Tasman
 Canterbury
 Jezioro Tasman
 Canterbury
Alpy Południowe
 Canterbury
 Oczywiście musiliśmy sobie zrobić dłuższy spacerek.
 Canterbury
 Widok na dolinę
 Canterbury
 Piknik
 Canterbury
 Alpy Południowe
 Canterbury
 Nad jeziorem Mueller
 Canterbury
 Dolina Hooker
 Canterbury
 Na szlaku doliny Hooker
 Canterbury
 Trochę lodu do drinka?
 Canterbury
 W drodze do lodowca Hooker
 Canterbury
 Aoraki / Mount Cook
 Canterbury
 Tu powstaje sok pomarańczowy?
 Canterbury
 Czas udać się na miejce noclegowe - w pobliżu Aoraki Mount Cook Village
 Canterbury
 Alpy Południowe
 Canterbury
 To było przedstawienie: chmury i niebo jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy.
 Canterbury
 Na kempingu
 Canterbury
 Na pół godziny niebo zrobiło się niebieściutkie.
 Canterbury
 A to już wschód słońca z zupełnie innego miejsca niż nasze noclegowe. Wichura pozbawiła nas mieszkania, więc znowu pojawiliśmy się nad jeziorem Pukaki.
 Canterbury
 Kapliczka nad jeziorem Tekapo
 Canterbury
 Jezioro Tekapo
 Canterbury
 Nie tak miała wyglądać trzecia rocznica naszego ślubu, ale nie możemy narzekać.
 Canterbury
 Dizajnerski kieliszek do jajka.
 Canterbury
 Wystarczyło wysłać maila z załącznikiem do firmy MSR i załatwione. Naprawa ekspresowa w Christchurch jak tylko tam się zjawimy.
 Canterbury
 Widok na jezioro Tekapo z kapliczki.
 Canterbury
 Castle Hill
 Canterbury
 Arthur’s Pass
 Canterbury
 Rocznicowa kolacja. Tym razem bez towarzystwa.
 Canterbury
 Namiot odpoczywa a my w domku w pobliżu Arthur’s Pass.
 Canterbury
 Cała naprzód!
 Canterbury
 O poranku
 Canterbury
 Rozlewiska rzeki Teramakau
 Canterbury
 Zmokła kea
 Canterbury
 Strzeż się DIDYMO! To odpowiednik naszego wilka z gryczaną dupąąą! Nie ma żartów!
 Canterbury
 A to już powrót na wschodnie wybrzeże - Lewis Pass.
 Canterbury
 Lewis Pass
 Canterbury
 Przy strumyku w Hanmer Springs.
 Canterbury
 Jelonki i Bambi hodowane tu są na ogromną skalę.
 Canterbury
 Nie musiała za długo machać...
 Canterbury
 Lewis Pass
 Canterbury
 Dotarliśmy do Kaikoury
 Canterbury
 Na spacerze
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Wietrzymy pachy
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Kaikoura położona nad ocenem sąsiaduje również z ośnieżonymi szczytami.
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Byczki jakieś takie łagodne. Ciekawe jaką muzykę im puszczają?
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Czas przycupnąć
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Miejsce lęgowe red-billed gull
 Canterbury
 Ochroniarz. Nie przebrnęliśmy tej selekcji.
 Canterbury
 Nad oceanem
 Canterbury
 Paciorki
 Canterbury
 Oceaniczna grzechotka
 Canterbury
 Kaikoura Pennisula
 Canterbury
 Kaikoura
 Canterbury
 Drzemka
 Canterbury
 To jakaś plaga. Przecież jeszcze słońce nie zaszło!
 Canterbury
 Kaikoura
 Canterbury
 Prawdziwy zwierzyniec w tej Kaikourze.
 Canterbury
 Fioletowo
 Canterbury
 Kaikoura
 Canterbury
 Kolejna zaadoptowana ławeczka.
 Canterbury
 Nocleg w zatoce Okiwi.
 Canterbury
 Mieliśmy wrażenie jakby przez środek namiotu przejeżdżał nam na przemian tir i pociąg. I tak przez całą noc.
 Canterbury
 Szaleństwo śniadaniowe wynagrodziło nocne cierpienia i strachy.
 Canterbury
 Od nóżek wolę piersi. W tym wypadku odwłok był mniam-mniam.
 Canterbury
 Red-billed gull z bliska. Też lubi homara.
 Canterbury
 Bazarek
 Canterbury
 Trafiliśmy na święto morza. Ludzie prześcigali się w oryginalności przyodzienia.
 Canterbury
 Nasz ulubiony zestaw.
 Canterbury
 Nad oceanem
 Canterbury
 Lokator pod naszym samochodem. Wyskakiwał z kryjówki co raz i cap za łydkę. A wygląda tak niewinnie.
 Canterbury
 Plaża w Amberley
 Canterbury
 Czapka czy łysinka?
 Canterbury
 Christchurch
 Canterbury
 Władze miasta próbują jakoś organizować miejsca zniszczone po trzęsieniu ziemi.
 Canterbury
 Proponowali ale na jeden dzień nam nie potrzebny, a za nadbagaż sporo musielibyśmy zapłacić.
 Canterbury
 Centrum miasta to jeden wielki plac budowy.
 Canterbury
 Znaleźliśmy portfel z dokumentami. Jak na przykładnych turystów z Polandy przystało oddaliśmy go w ręce policji. Tu szok - żadnych protokołów tylko zwykłe fenk ju. Ponieważ był adres roztargnionego to obiecali, że oddadzą do rąk własnych.
 Canterbury
 ... dla kształtnych dziewczyn.
 Canterbury
 Zniszczona katedra w Christchurch
 Canterbury
 Nie ma to jak relaks na łonie natury. Szczególnie w centrum miasta.
 Canterbury
 Katedra w Christchurch
 Canterbury
 Ekologiczny zestaw wypoczynkowy. Trochę się skurczyliśmy będąc na nowozelandzkiej diecie.
 Canterbury
 Mistrzowski bar
 Canterbury
 Ogród botaniczny w Christchurch
 Canterbury
 Flisak
 Canterbury
 Mój róż, czy nie mój róż? A może fiolecik?
 Canterbury
 Ogród botaniczny w Christchurch.
 Canterbury
 Zniszczenia po trzęsieniu ziemi
 Canterbury
 Tu święta trwają cały rok.
 Canterbury
 Ciekawa teoria! Czemuż by nie?
 Canterbury
 Naznaczeni na lotnisku - all inclusive, czyli impra taka, że nie dało się zmrużyć oka.
Canterbury 
 Z tej ławki to nikt mnie nie przegoni!

 

wroc1 wzor dalej1



24-29 wrzesień 2013 roku (412-417 dzień)

444a

Pani w informacji w Queenstown żywcem wyjęta z filmu Barei. Próbujemy się dopytać jak tam warunki na jednym ze szlaków, a ta, że iść się nie zaleca. Nie zaleca? Ale to znaczy, że wszędzie śnieg i lawiny? A ona, że na lawinach to się trzeba znać, one nie są takie jak w Europie. Po czym odwróciła się do następnego petenta. Grunt to profesjonalizm! Sami postanowiliśmy sprawdzić jak to z tymi lawinami jest. Najpierw jednak przejechaliśmy się słynną Milford Road. Trasa zaczyna się dość zwyczajnie lasami i pagórkami, by potem zmienić się w zapierającą dech w piersiach serpentynę wśród ośnieżonych szczytów.

Początkowo nie mieliśmy takiego planu, ale tyle się nasłuchaliśmy o Milford Sound, że decydujemy się na rejs statkiem wśród fiordów. Ładnie było, ale z ręki jeść nie chciały.

W drodze powrotnej zwiedzamy sobie jeszcze różne cuda natury, w tym wdrapujemy się do polodowcowego jeziora Marian. Ta swojsko brzmiąca nazwa okazała się przepięknym miejscem, wartym całkiem stromego podejścia. Mówiąc w skrócie Marian przyjął nas godnie i rozochocił do większego wysiłku. Z samego rana ruszamy więc na słynny szlak Routeburn i wypatrujemy lawin. Wkrótce jednak rezygnujemy z obserwacji, bo się na nowozelandzkich lawinach nie znamy. Poza tym nie ma śniegu, więc czego tu wypatrywać?

Pierwsza część przez las, aż do Jeziora Mackenzie. Bardzo malowniczo, przyćmiło Mariana. Całe popołudnie relaksujemy się w słońcu. Mamy szczęście, w tym rejonie pada 200 dni w roku. Na wieczór dochodzą jeszcze 3 osoby i wspólnymi siłami próbujemy napalić w kozie mokrym drewnem. Udało się, ale koza jakoś tak niemrawo grzała.

Chcemy jeszcze dojść do najwyższego punktu na szlaku, czyli Jeziora Harrisa i wrócić tą samą drogą. Cała trasa piesza to ok. 30 km, ale powrót drogą po samochód to już 300. Uznaliśmy, że po drugiej stronie widoki będą podobne. No i zaczął się jeden z 200 deszczowych dni w roku. Rano też nie przestaje padać, więc na parking wracamy kompletnie przemoczeni z jeziorami w butach. Te niestety nie są już takie malownicze.

Tego miejsca nie możemy ominąć. Tuatapere – światowa stolica kiełbasy, jak głosi jeden z turystycznych folderów. Marzymy o pysznym smażonym mięsku, snujemy dalekosiężne plany, ślina cieknie nam po pyskach, a na miejscu jeden sklepik. Nie dajemy się jednak zbić z tropu - jeden, ale pewnie znakomity! Rzeźnik wygląda obiecująco, kiełbasa już trochę mniej, czymś jednak musiała sobie zasłużyć na takie miano. Przy kolacji wszystkie złudzenia opadają. Miała być wołowa, a wali baranem, rośnie na patelni jak paróweczka mięsopodobna i smakuje… Wróć! Nie smakuje. Inne źródła i tablica przy wyjeździe z miasteczka są już trochę ostrożniejsze w ocenie i mówią o nowozelandzkiej stolicy kiełbasy. Nieudaną kolację uprzyjemnia nam jednak para Słowaków. Miło pogadać po polsku, nawet jak słuchać trzeba po słowacku.

Dalszą trasę pokonujemy wybrzeżem. Jest pięknie, są pingwiny, foki i lwy morskie.

wroc1 wzor dalej1
444b
 Docieramy do Te Anau. Stąd już tylko ślepa droga prowadząca do Milford Sound. Nad jeziorem Te Anau.
Southland
A po drodze tęcza. Czyżby pogoda miała nam w następnych dniach sprzyjać?
 Southland
 Pierwszy nocleg przy Milford Road - kemping Mackay Creek.
 Southland
 O poranku oglądaliśmy naświetlającą się górę.
 Southland
 Wszędzie ściany. Trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby przedostać się dalej.
 Southland
 Jest tunel. Trzeba tylko trochę poczekać.
 Southland
 Milford Sound
 Southland
 Milford Sound
 Southland
 Jesteśmy bardzo wcześnie, więc musimy trochę poczekać na pierwszy rejs.
 Southland
 Ruszamy. Na początek podwójny wodospad z tęczą.
 Southland
 Kapitan dostrzega wązki przesmyk między skałami.
 Southland
 Ruszamy więc w tym kierunku.
 Southland
 Kolejny wodospad.
 Southland
 Milford Sound
 Southland
 Dla odmiany, wodospad.
 Southland
 Kaczka po milfordzku, czyli obiad podano.
 Southland
 Trochę zieleni
 Southland
 Port w Milford Sound
 Southland
 Milford Sound
 Southland
 The Chasm - piękne wodospady. Szkoda, że zdjęcia tego nie oddają w pełni.
 464
 The Chasm
 Southland
 The Chasm
 Southland
 Kea rozrabiaczka
 Southland
 Koeljak do tunelu Homera - Milford Road.
 Southland
 Kolejna woda po drodze.
 Southland
 Jeszcze słońce wysoko, więc ruszamy na wycieczkę do Jeziora Marian.
 Southland
 Po drodze
 Southland
 Po godzinnej wspinaczce dotarliśmy do tego polodowcowego jeziora. Przed Państwem - MARIAN.
 Southland
 Marian i wystrzałowy Krzysztof
 Southland
 Na herbatce u Mariana.
 Southland
Iluzja. Jezioro Gunn - Milford Road
 Southland
 Ruszamy w końcu na trekking Routeburn. Na początek mały skok w bok na Key Summit.
 Southland
 Z Key Summit mieliśmy niesamowitą panoramę na otaczające nas góry.
 Southland
 Key Summit
 Southland
 Ścieżką
 Southland
 Kładką
 Southland
 Mchem
 Southland
 I znowu ścieżką
 Southland
 Wodospadów to ci w tej Nowej Zelandii dostatek - Earland Falls.
 Southland
 Czas się posilić i odsapnąć. Kanapeczki z widokiem.
 Southland
 Ciekawe połączenie
 Southland
 Hmm... A cóż to? Czyżby wodospad?
 Southland
 Routeburn Track
 Southland
 Docieramy do domków nad Jeziorem Mackenzie.
 Southland
 Póki co jesteśmy tu sami i wydaje nam się, że lepiej być nie może. Cudowna sceneria.
 Southland
 Po goleniu
 Southland
 Jezioro Mackenzie
 Southland
 Haribo rosną na drzewie
 pSouthland
 O poranku
 Southland
 Jezioro Mackenzie
 Southland
 Ruszamy dalej. W dole Jezioro Mackenzie.
 Southland
 Routeburn Track
Southland
 Z tego puszku to lawin nie będzie.
 Southland
 Routeburn Track, a na horyzoncie Milford Sound.
 Southland
 Chyba wybierzemy drogę prosto. Życie nam jeszcze nie zbrzydło.
 Southland
 Coś ci nasi sąsiedzi z południa trochę chyba tu podpadli.
 Southland
 Harris Saddle, czyli chatynki wśród gór. Po prawej ścieżka na punkt obserwacyjny na szczycie Conical.
 Southland
 Jezioro Harris
 Southland
 Jezioro Harris
 Southland
 Routeburn Track
 Southland
 Jezioro Harris
 Southland
 Jezioro Harris
 Southland
 Trochę tu posiedzieliśmy. Oczywiście miejsce to podpasowało naszym drugośniadaniowym wymaganiom.
 Southland
 Na brak tęcz Nowozelandczycy też nie mogą narzekać.
 Southland
 Może skrótem po garnek ze złotem?
 Southland
 Ostatnia godzina to prysznic, więc pranie będzie bez namaczania.
 Southland
 RajtuzMan
 Southland
 Przykleił się do spodni
 Southland
 Kolejny rozrabiaka. Kea to górski klaun. Czasami jednak nie zna umiaru.
 Southland
 Honesty Box
 Southland
 Jakość chińskich wyrobów w nowozelandzkich sklepach. Przetrwały połowę trekkingu. A może to nowoczesny system wentylacji?
 Southland
 Żegnamy się z fiordami i zmierzamy na wschodnie wybrzeże.
 Southland
 Przyjemnie sobie pomieszkują tutaj.
 Southland
 Nocleg nad rzeką Waiau przy zabytkowym podwieszanym moście w Clifden.
 Southland
 Pamiętaj nie jedz kiełbasy w Nowej Zelandii. Szczególnie tej słynnej na całym świecie!
 Southland
 Zwiastun wybrzeża
 Southland
 Do pyska mu w tym fiolecie
 Southland
 Southpark ma tu przystanek
 Southland
 Zatoka Colac
 Southland
 Wallabies w ogrodzie botanicznym w Invercargill.
 Southland
 Ogród botaniczny w Invercargill
 Southland
 Ogród botaniczny w Invercargill
 Southland
 W ptaszarni
 Southland
 Ale lamy
 Southland
 Latarnia morska w Waipapa Point - Catlins.
 Southland
 Waipapa Point - Catlins
 Southland
 Śpiochy. Lwy morskie na plaży.
 Southland
 Romantycznie
 Southland
 Slope Point - Catlins
 Southland
 Kibelek?
 Southland
 Bardziej na południe już się nie da.
 Southland
 Dmuchnął
 Southland
 Curio Bay - Catlins
 Southland
 Curio Bay - są też długo wyczekiwane pingwiny.
 Southland
 Pozdrawiam wszystkich Polaków!
 Southland
 Spieszę się na jajo!
 Southland
 Curio Bay - tu kiedyś, czyli jakieś 170 milionów lat temu, był sobie las. Wiemy bo widać skamieniałe pnie.
 Southland
 Catlins
 Southland
 Wodospady Purakanui
 Southland
 Przejazdem przez Owaka. Dziwni ci mieszkańcy. Jedni kolekcjonują rzeczy takie...
 Southland
 ... inni owakie.
 Southland
 Zapomnieliśmy przedstawić naszą trzecią furrrę. Oto ona w towarzystwie hostessy.
 Southland
 Zagadka: w kubku jest kawa, jaki to dzień tygodnia?
 Southland
 Punkt obserwacyjny pingwinów - trzeba przyznać, że dbają tu o te zwierzaki.
 Southland
 Nugget Point
 Southland
 Nugget Point
 Southland
 Nugget Point
 Southland
 Nugget Point
 Southland
 Nugget Point
 Southland
 Docieramy ponownie do regionu Otago, do miasta Dunedin.
 Southland
 Pograliśmy trochę w bibliotece miejskiej.
 Southland
 Centrum Dunedin
 Southland
 Wystawa filatelistyczna. Z flagą też się postarali.
 Southland
 Dworzec kolejowy w Dunedin
 Southland
 Nagle zrobiło się żółto.
 Southland
 Wąwóz Trotters

 

wroc1 wzor dalej1

18-20 wrzesień 2013 roku (406-408 dzień)

West Coast

Zaczynają się coraz ładniejsze krajobrazy i połączenie, które lubimy – turkusowe jeziora na tle ośnieżonych szczytów. Nie wpływa to zbyt dobrze na tempo spożywania śniadania – trudno gryźć z opadniętą szczęką.

Jedną z głównych atrakcji zachodniego wybrzeża są Pancake Rocks, które faktycznie wyglądają jak talerz naleśników. Więcej czasu spędzamy jednak na pobliskiej plaży polując na morskie potwory.

Jeszcze główniejszą atrakcją są lodowce Franz Josef i Fox. Fajne, ale jakiegoś niesamowitego wrażenia nie robią. Może dlatego, że z każdym rokiem są coraz mniejsze. Od 2008 skróciły się o jakieś kilkanaście metrów. Podobają nam się natomiast nowozelandzkie ptasiory. Nie boją się ludzi, siadają na ręce i są strasznie pocieszne. Jedynie kea, która wygląda jak mix papugi z jastrzębiem, podobno nieźle potrafi nabroić. A to buty zeżre, a to znowu dziurę w przyczepie kempingowej wydłubie.

Mimo naleśnikowych krajobrazów na kolację pichcimy sobie gulasz. Wyszedł normalnie taki seee, no taki seee! I jeszcze na drugi dzień porcyjka została.

wroc1 wzor dalej1
West Coast
W drodze na zachodnie wybrzeże
West Coast
 Po kolei pozostał jeno tunel.
West Coast
 Nad jeziorem Rotoroa
West Coast
 Nad jeziorem Rotoroa
West Coast
 Na horyzoncie góra Franklin.
West Coast
 Okoliczności śniadaniowe
West Coast
No i kto twierdził, że koślawe odnóża są brzydkie? (Petroica australis)
West Coast
 Na drugiej półkuli - oprócz tego, że woda kręci się w drugą stronę i Słońce przesuwa się ku zachodowi w lewo, nie istenieje z pewnością termin "gęsiego". Pamiętajmy więc używać w Nowej Zelandii słowa: "łabędziego".
West Coast
 Rzeka Gowan
West Coast
 Trochę gimnastyki w przerwie
West Coast
 Docieramy nad zachodnie wybrzeże
West Coast
 Naleśnikowe skały
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Naleśnikowe skały
West Coast
 Naleśnikowe skały
West Coast
 Mają fantazję
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Drzewo w niewoli
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Pobite gary! Pobite gary!
West Coast
 Milusińskie zwierzaczki
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Zachodnie wybrzeże
West Coast
 Naturalna zupka
West Coast
 Nocujemy nad jeziorem Mahinapua
West Coast
 Zbliżamy się do terenów górskich
West Coast
 Nad rzeką Wanganui
West Coast
 Most gdzieś się zapodział
West Coast
 Rozlewiska Okarito
West Coast
 Plaża w Okarito
West Coast
 Punkt informacyjny
West Coast
 Coś pogoda się popsuła
West Coast
 Kolejne oszustwo
West Coast
Czyżby to był kos?
West Coast
 Lodowiec Franz Josef
West Coast
 Wodospady w drodze do lodowca
West Coast
 Przy lodowcu
West Coast
 Lodowiec Franz Josef
West Coast
 A to my!
West Coast
 Przy lodowcu
West Coast
 Czarno-białe niebezpieczeństwo
West Coast
 Zosterops lateralis (Szlarnik Rdzawoboczny)
West Coast
 Sława: "Kup mi, kup mi, kup mi! Ja chcę tego ptaszka!"
West Coast
 Nawet jakby człowiek chciał to się nie pokąpie.
West Coast
 Lawina kamieni
West Coast
 A to już lodowiec Fox
West Coast
 Piona z rendżerem i śmigamy dalej.
West Coast
 Lodowce kurczą się z roku na rok.
West Coast
 Jak tak dalej pójdzie to za kilkaset lat zniknie ta atrakcja turystyczna.
West Coast
 Kea na paradzie
West Coast
 Zielono przy lodowcu Fox
West Coast
 Ostało się jeszcze jedno z objazdówki po winnicach.
West Coast
Ktoś nas szpieguje.
West Coast
 Okolice plaży Gillespie's
West Coast
 Kuchnia polowa
West Coast
 Plaża Gillespie's
West Coast
 Morze Tasmańskie szaleje
West Coast
 Pozostałości po poszukiwaczach złota
West Coast
 W tunelu niestety nic nie znaleźliśmy.
West Coast
 Widok na lodowiec Fox
West Coast
 Przytulacze
West Coast
 W stronę przełęczy
West Coast
 Morze Tasmańskie
West Coast
 Przełęcz Haast otwarta po tygodniu. Miał tu miejsce tragiczny wypadek z udziałem kanadyjskich turystów.

 

wroc1 wzor dalej1

21-23 wrzesień 2013 roku (409-411 dzień)

401

Na trasie Do Queenstown mijamy Arrowtown – typowo turystyczne miasteczko złożone z kafejek i sklepów. Wymarzone miejsce dla autokaru pełnego Chińczyków. Kolejny punkt to Glenorchy, rajsko tam podobno, więc jedziemy… jakieś 200 metrów bo rozkracza nam się samochód. Mamy szczęście, że jest w ogóle jakiś zasięg, ale i tak z assistance próbujemy się połączyć kilkanaście razy za każdym razem rozmawiając z inną osobą i podając wszystkie dane. Po którymś razie chyba zatoczyliśmy kółko i odbiera dziewczyna, z którą już rozmawialiśmy. Ma więc już prawie wszystkie nasze dane i w końcu wysyła pomoc. Najpierw przyjeżdża Joe tylko po to, żeby stwierdzić, że samochód rzeczywiście się popsuł. Potem przyjeżdża laweta, a w niej dwóch facetów z pytaniem: Jak to jest was dwoje? Miała być tylko jedna osoba! Tak oto, Krzysiek jedzie sobie w samochodzie na lawecie, a mnie chłopaki w kabinie raczą opowieściami, że to jeszcze nic. Kiedyś mieli przyjechać po samochód z jedną osobą, a tam samochód pełen pijanych dziewczyn. Wszystkie jechały więc schowane w samochodzie na lawecie. Po 15 kilometrach krętą drogą biedactwa się pochorowały i sami możecie się domyśleć co było dalej.

Nowym autkiem w końcu dojeżdżamy do Glenorchy i z samego rana próbujemy odnaleźć Raj. Tak się nazywa miasteczko, a widoki miały odpowiadać nazwie. Było ładnie, ale żeby od razu rajsko? Wcześniejsze krajobrazy na trasie z Queenstown do Glenorchy bardziej zasługują na to miano.

wroc1 wzor dalej1
Otago
 Przejazdem przez Park Narodowy Mount Aspiring
 Otago
 Rzeka Makarora
 Otago
 Udało nam się cudem przejechać. Rzeczywiście osuwisko było ogromne. Tuż za nami zamknięto ponownie przejście. Niektórzy musieli więc nadrobić kilkaset kilometrów.
 Otago
 Dojeżdżamy do jeziora Wanaka.
 Otago
 Jezioro Hawea
 Otago
 Widok z naszego pola namiotowego
 Otago
 Nad jeziorem Hawea
 Otago
 Woda w kolorze polaru
 Otago
Męskie rozmowy
 Otago
W świecie łamigłówek, iluzji, gier i zabaw.
 Otago
 Wanaka
 Otago
 Wanaka
 Otago
 Kolejna przełęcz - dolina Cardrona
 Otago
 Zbliżamy się do Queenstown
 Otago
Arrowtown
 Otago
 Arrowtown
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Queenstown
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Spacerkiem po ogrodzie botanicznym w Queenstown. 
 Otago
Pasjonująca rozgrywka
 Otago
 A myśleliśmy, że kiwi to mały ptaszek.
 Otago
Parostatkiem...
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Queenstown
 Otago
 Poranek na kempingu
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Szałer w naturze
 Otago
 No i się rozkraczył!
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Jezioro Wakatipu
 Otago
 Jezioro Wakatipu - "egen"
 Otago
 Strumyk w pobliżu jeziora Sylvan
 Otago
 Kemping Sylvan
 Otago
 Glenorchy
 Otago
 Paradise
 Otago
 Wygnani z raju... przez deszcz.
 Otago
 Okolice Glenorchy
 Otago
 Frankton i Queenstown
 Otago
 Szukaliśmy ale nigdzie wind nie było i musieliśmy się tu sami wdrapywać. Sami znaczy autem. W dodatku już trzecim wehikułem bo jeden padł, a drugi nie spełniał norm grzewczych :)
Otago
Ogromne maszyny ułatwiają pracę na polu.

 

wroc1 wzor dalej1

 

15-17 wrzesień 2013 roku (403-405 dzień)

270

Trekking w Abel Tasman okazał się miłym zaskoczeniem. W Australii napatrzyliśmy się na wybrzeża, więc nie spodziewaliśmy się rewelacji. A tu proszę i ładnie i widoki są. Po drodze okazy fauny - foki, przeróżne ptaki, w tym weka – najśmieszniejszy ptak świata. Przypomina odrobinę kiwi, ale nie jest tak kudłaty i nie ma długiego dzioba. Gdy zobaczy człowieka biegnie w jego kierunku na oślep. Mamy jednak wrażenie, że nic nie widzi, tylko słyszy. Jak coś mu zaszeleści pędzi w tym kierunku jak szalony. Na kempingu podchodził do namiotu, kręcił się przy ognisku, potykał o drewno. Dopytaliśmy się czy przypadkiem nie jest ślepy. Nowozelandczycy twierdzą, że nie – jest po prostu przyjacielski. Hmm, naszym zdaniem jednak trochę niedowidzi.

W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze w kilka fajnych miejsc, w tym na plażę Wharakiri. Aż szkoda, że jest już późno i nie możemy tu posiedzieć dłużej. Jest przecudnie, a zachód słońca nieziemski.

wroc1 wzor dalej1
Tasman
 Pierwszy przystanek to miasto Nelson nad Zatoką Tasmańską.
Tasman
 Plaża Tahunanui
273
 Nelson z plaży
Tasman
 Przed zderzeniem
Tasman
 Przed zgnieceniem
276
 Widok na Park Narodowy Kahurangi
Tasman
 W oddali Zatoka Tasmańska
Tasman
 Zbliżamy się do Parku Narodowego Abel Tasman
Tasman
 Jednak najpierw robimy przebieżkę do największej dziury w okolicy.
Tasman
 Sprzęt na ekstremalne pogody - niczym komandos.
Tasman
 Pokaz siły...
Tasman
 ...i wrażliwości na piękno natury.
Tasman
 Całkiem przyjemnie nam się brykało po ścieżce.
Tasman
 Dziura była tak głęboka, że nic w czeluściach nie dostrzegliśmy.
Tasman
 Bezdomny
Tasman
 Poranek na okolicznych łąkach
Tasman
Rzut oka na Zatokę Tasmańską i ruszamy dalej.
Tasman
 Straszą i straszą tymi potworami.
Tasman
 Plaża Totaranui
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Przy Zatoce Anapai
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Morze Tasmańskie
Tasman
 Plaża Anakatapau
Tasman
 Powrót do dzieciństwa
Tasman
 Weka w zastępstwie kiwi. Przyglądała się przybyszom z niedowierzaniem.
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Separation Point
Tasman
 Zebranie spółdzielni "Srokaty Kormoran"
Tasman
 Mieszkańcy parku
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
 Park Narodowy Abel Tasman
Tasman
Park Narodowy Abel Tasman 
Tasman
 Rozlewiska rzeki Wainui
Tasman
 Grzejemy się podwójnie.
Tasman
 Majtasy poprane, więc w drogę.
Tasman
 Ścieżka do wodospadu.
Tasman
Nad rzeczką Wainui
Tasman
 Mały wodospad
Tasman
 Duży wodospad Wainui
Tasman
 Bujanko na moście
Tasman
Park Narodowy Abel Tasman 
Tasman
 Najczystsza woda w Nowej Zelandii, czyli źródła Pupu.
Tasman
 Strumyki Pupu
Tasman
 Gdzieś przy Złotej Zatoce
Tasman
 Farewell Spit
Tasman
  Farewell Spit
Tasman
  Farewell Spit
Tasman
  Farewell Spit
Tasman
 Wygląda jak czaszka kosmity.
Tasman
  Variable oystercatcher'y z pewnością czekają na ostrygi.
Tasman
 Magiczny kamień
Tasman
  Farewell Spit
Tasman
 Powiało
Tasman
 Zapachniało
Tasman
 Zabeczało
Tasman
 Gołąb gigant
Tasman
Plaża Wharakiri
Tasman
 Najpiękniejszy zachód słońca - na plaży Wharakiri.

 

wroc2 wzor dalej1

Ostatnio dodane:

Tu jesteśmy

Showcases

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd