czol1050c

31 sierpień – 5 wrzesień 2014 roku (753-758 dzień)

... czyli drogą śmierci na wakacje

Coroico

Nareszcie ciepło. Wystarczyło odjechać kilkadziesiąt kilometrów od La Paz, zjechać prawie dwa kilometry w dół, przejechać przez zimną i ośnieżoną przełęcz i zaliczyć drogę śmierci, żeby w końcu znowu spać bez skarpetek. Droga śmierci obecnie jest już turystyczną atrakcją. Miejscami jest jednak bardzo wąska i położona nad przepaścią, więc jak spotkali się na niej boliwijscy kierowcy, którzy zamiast myśleć mrugają światłami to i przyczynek do nazwy się znalazł.

Zatrzymaliśmy się w bardzo popularnym w Coroico pensjonacie Sol y Luna. Wcale nas nie dziwi, że miejsce cieszy się takim zainteresowaniem bo i tarasik jest i hamaczki i zielono wokół. Nad ranem budziły nas ptaki, których słodki trel około ósmej zamieniał się w straszliwe krakanie. Jednym słowem Państwo mieli relaks.

Wracając z jednej wycieczek po okolicy odkryliśmy miejsce ze świeżymi wypiekami. Do relaksu dodaliśmy więc cowieczorny rytuał wstępowania na ciasto pod miejscową podstawówką

wroc1 wzor dalej1
Coroico
 Wydostanie się z La Paz w kierunku "wakacji" łączyło się z przekroczeniem wysokogórskiej przełęczy (4800 m n.p.m.)
 Coroico
 Blisko śniegu
 Coroico
 Zrobiło się trochę zimno
 Coroico
 Jednak po kilkudziesięciu kiometrach zaczęły nam towarzyszyć ciepłe podmuchy powietrza.
 Coroico
 Początek drogi śmierci - strach się bać!
 Coroico
 Trasa wyglądała całkiem przyjemnie
 Coroico
 A co najważniejsze nikt nas z na przeciwka nie niepokoił.
 Coroico
 Wodospad
 Coroico
 Tu, nad drogową rzeczką, dochodziło chyba najczęściej do wypadków.
 Coroico
 Był nawet czas na pamiątkowe zdjęcie na drodze śmierci.
 Coroico
 Widoki z drogi śmierci
 Coroico
 W oddali Coroico
 Coroico
 Wciąż daleko do wakacji
 Coroico
 To nie jest nasz hotel ale codziennie przechodziliśmy obok cmentarza w Coroico (co prawda niektóre hostele oferują kapsuły do spania).
 Coroico
 Coroico położone jest na wysokości 1525 m n.p.m. Czyli witamy w tropikach!
 Coroico
 Widok na dolinę
 Coroico
 W naszym apartamencie - jeden z wakacyjnych przebojów: kanapki z awokado i rzodkiewką.
 Coroico
 W zaroślach hotelu Sol y Luna
 Coroico
Babciu, czy to bajeczka o pszczelarzu ... czy o strzelaniu?!
 Coroico
 W ogrodzie Sol y Luna
 Coroico
 W ogrodzie Sol y Luna
 Coroico
 W ogrodzie Sol y Luna
 Coroico
 Z cyklu stadiony świata: Coroico
 Coroico
 Pole koki
 Coroico
 I znowu polowanie na motyle nie uwieńczone rozkładówką. Uwierzyć trza na słowo, że okaz był ogromny i miał niebieskie skrzydła.
 Coroico
 Spacery po okolicach to przygoda pełna niepodzianek.
 Coroico
 Koń na ścieżce
 Coroico
 Ten już się trochę dał obfotografować.
 Coroico
 Są i awokado. Niestety ciut za twarde.
 Coroico
 Banany też niedojrzałe i mandarynki kwaśne. Kiepsko trafiliśmy!
 Coroico
 Na spacerze
 Coroico
 Bananowo
 Coroico
 Okoliczna wioska
 Coroico
 Zdobylismy też lokalny szczyt - Uchumachi (2480 m n.p.m.)
 Coroico
 Milusiński pluszak kąpal się z nami każdego dnia (wielkość: pół dłoni)
 Coroico
 Charakterystyczne gniazda Psarocoliusów, czyli ptaków z rodziny kacyków. Pięknie nurkowały do swoich chat.
 Coroico
 Tym razem wybraliśmy się na spacer do...
 Coroico
 ... wodospadów. Drugie śniadanie w wyjątkowych okolicznościach.
 Coroico
 Na głównym placu w Coroico
 Coroico
 Po wysokogórskich miesiącach miejsce to było dla nas jak raj.
 Coroico
 Relaks na tarasie
 Coroico
 Waletował w naszym pokoju.
 Coroico
 A w oddali zimno!
 Coroico
 Czas wracać. Ta sama droga, ten sam mróz.
 Coroico
 I znowu na wysokości 4800 m n.p.m. Tym razem śmigniemy przez La Paz i ruszamy nad jeziorko...

 

wroc1 wzor dalej1


Showcases

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

Our website is protected by DMC Firewall!