czol1050c

23 – 25 październik 2012 (76-78 dzień)

221

 

    W Pekinie nasyciliśmy się trochę widokiem świątyń i chińskiej architektury, więc w Szanghaju odpuszczamy sobie takie atrakcje. Jest to tym łatwiejsze, że w tej nowoczesnej metropolii, uświadczysz więcej drapaczy chmur niż przybytków religijnych. Trzeba przyznać, że wieżowce rzeczywiście zapierają dech w piersiach. Lubisz czy nie lubisz, ich ilość, wysokość i różnorodność robi wrażenie. Postanawiamy wrzucić na luz i po prostu na zmianę bumelujemy w hostelu, albo włóczymy się po ulicach. Może nie wiemy gdzie szukać, albo nie mamy szczęścia, ale jakoś nie możemy znaleźć żarełka, które by nas zachwyciło. W Pekinie, gdzie nie weszliśmy, tam kulinarne szaleństwo. Wrażeń smakowych brakuje, ale za to o mały włos stalibyśmy się ofiarami „chińskiej podpuchy”. Coś tam słyszeliśmy, że trzeba uważać na Chińczyków zaczepiających na ulicy i zapraszających do knajpy, gdyż bywa, że przyjaźń taka kończy się zostawieniem naiwnych białasów z dużym rachunkiem do zapłacenia. Kto by jednak przejmował się takimi historiami, pewnie przesadzone, a poza tym jakim frajerem trzeba być, żeby dać się nabrać. No cóż, żeńska połowa naszej drużyny w ogóle nie zwietrzyła podstępu kiedy chińska młodzież, sztuk 3, poprosiła, żeby zrobić im zdjęcie, potem pochlebiła, że takie ładne, zapytała skąd jesteśmy, wykazała wiedzę o naszej stolicy i o Euro 2012. Przedstawili się jako turyści, którzy tak sobie tu chodzą i zwiedzają i właśnie wybierają się na festiwal herbaty, gdzieś tu niedaleko. Nie bardzo nam się chciało z nimi chodzić, ale skoro festiwal i w pobliżu to przecież możemy rzucić okiem. Nawet żeńskie pół trochę się zdziwiło, gdy na miejscu okazało się, że to jakaś mała knajpka, ale gdyby nie dzielna, mądra i jakże przenikliwa męska połowa wlazło by tam jak owieczka na rzeź. W dodatku, pracujące tam panie, gdy tylko zobaczyły chińską szajkę rzuciły się do drzwi i zapraszały do środka, jakby tylko czekały aż przyjdą. W tym momencie Krzysiek krzyknął: „Nie wchodź tam, przecież to ta słynna CHIŃSKA PODPUCHA, no nie znasz tego numeru?”. Wycofaliśmy się chociaż szajka z niewinnym spojrzeniem namawiała jeszcze, żeby tylko zajrzeć skoro już tu jesteśmy. O tym, że to faktycznie byli oszuści, a nie nasza paranoja przekonaliśmy się po chwili. Schowaliśmy się za róg i obserwowaliśmy drzwi. Po dwóch minutach cała trójka wyszła i wróciła w to samo miejsce, gdzie zaczepili nas. No chyba, że festiwal herbaty nie przypadł im do gustu. Już tylko z opowieści wiemy, że potem wygląda to tak, że zamawia się herbatę, która okazuje się potwornie droga. Każdy płaci za siebie, żeby wyglądało uczciwe tylko, że szajka współpracuje z knajpą, a naiwniacy płacą grubą kasę za zwykłe siuśki. Jeszcze dla usprawiedliwienia żeńskiej połowy. Po pierwsze opamiętanie przyszłoby najpóźniej przy zamawianiu herbaty (spytalibyśmy najpierw o cenę), o ile do zamawiania by doszło skoro to miał być festiwal. Po drugie, oni są naprawdę nieźli i zachowują się bardzo naturalnie. Nie da się tak ciągle nieufać i wietrzyć podstęp, bo co to za przyjemność z podróżowania (z życia zresztą też). Po czymś takim jednak ostrożność trochę się wzmaga i zaczynasz się zastanawiać czy ktoś jest po prostu uprzejmy czy też coś tam knuje. I tak oto w pociągu do Huangzhou zamiast się cieszyć z rozmowy z chińską studentką i z tego, że jakiś pan ustąpił nam miejsca, czekałam na pytanie: „Może pójdziemy na herbatę jak już wysiądziemy z pociągu?”.

wroc1 wzor dalej1

 

 

002

I znowu w sypialnym autobusie. Tym razem ponad 1000 km z Pekinu do Szanghaju.


Wieżowce są niesamowite. Architekci prześcigają się chyba w pomysłach. Tu bliźniacze nieco zakrzywione wieże.


Jeden z naszych ulubionych budynków - Shanghai World Financial Center.


W parku Lujiazui, po lewej Jin Mao Tower.


Turystów jak mrówków.


W parku Lujiazui w środku miejskiej dżungli.


Ścieżki dla uciekinierów.


Oriental Pearl Tower


Rzeką HuangPu pływają nie tylko wycieczkowce.


Widok na deptak po drugiej stronie rzeki HuangPu.


W odwiedzinach na kolejnej sesji ślubnej.


Na spacerze (Bund).


Stare-nowe centrum handlowe.


Hostelowe zwierzaki.


Coś na ząb


Pierwsze i drugie danie, czyli schabowy w zupie.


Park Fuxing


Przyjaciele Chin i Sława w parku Fuxing.


Na spacerze


"Nie widziałem żadnego niebieskiego roweru z koszem"


Na targu ze starociami


Na targu ze starociami


Na targu ze starociami


Kurza wyżerka i bohater drugiego planu (pewnie też głodny).


UWAGA! Lunatyk! Wałęsanie się po mieście w piżamach jest tu normalne.


Mistrzostwo w ekspozycji warzyw.


Rower z turbodoładowaniem


Szajka herbaciana! Najpierw była prośba o zdjęcie (zrobiliśmy symultanicznie naszym i ich aparatem), a później chcieli nas zaciągnąć na "tani" poczęstunek.


Widok z deptaka


Śliczny ogonek


Na spacerze


Chwilunia! Czas na małą drzemkę...


Na spacerze


Uf! To jeszcze nie światełko w tunelu tylko oświetlony tunel.


M50 - osiedle artystyczne


M50 - osiedle artystyczne

258

Na spacerze

259

Cyfryzacja narodowa

260

Tymczasowe lokum - Hidden Garden Hostel

 

wroc1 wzor dalej1

 

 




Showcases

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd