Witamy na naszej stronie!

Zapraszamy do oglądania i czytania pocztówek wysyłanych przez nas z różnych zakątków świata.

Nowy refluks >>> Rok po powrocie

>>> MAPA <<< >>> KALENDARZ <<<

 Po 961 dniach zakończyła się nasza podróż dookoła świata. 

 

Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

Ostatni filmik: 24 > Ekwador, Kolumbia, Wenezuela

 

 

 

Mapa

Zaczęliśmy od odwiedzin znajomych w Finlandii, później była Rosja, Mongolia, Chiny, Indie..., Australia, Nowa Zelandia i Ameryka Południowa, Środkowa i Północna. Obecnie można nas spotkać gdzieś w Warszawie. Zobacz naszą trasę >>>

'Wprawki'

Nasze wspólne podróżowanie zaczęło się od Rumunii. Później była Turcja, Syria i Jordania oraz podróż poślubna na Kretę. Jak chcesz zobaczyć co tam porabialiśmy to zajrzyj tu  »»»

Filmiki

Czasami coś nakręcimy i zmontujemy. Jak dotychczas sylwestrowy hit "Ona tańczy dla mnie" podobał się najbardziej. Oczywiście w podróży 'zawsze' jest problem z wolnym czasem, więc teledyski pojawiają się z lekkim opóźnieniem. Filmiki umieszczamy na You Tube, a linki można znaleźć tu »»»

Księga Gości

Czytanie komentarzy pod zdjęciami i wpisów w księdze gości sprawia nam ogromną frajdę, więc nie krępujcie się! »»»

O nas

Oto co o sobie myślimy, a raczej myśleliśmy, jeszcze przed opuszczeniem ojczyzny i rozpoczęciem naszej podróży dookoła świata. Żona o mężu i mąż o żonie »»»

Kontakt

Wróciliśmy do Warszawy.
  • tel.: +48608853724

22-26 październik 2013 roku (440-444 dzień)

164

Długo zastanawiamy się czy jechać na Bohol. Mamy już bilety i raczej po tak dużym trzęsieniu ziemi drugie nie powinno się zdarzyć, ale jakoś mamy wątpliwości czy pchać się tam, gdzie ludzie przeżywają tragedię. W końcu dwie godziny przed odlotem na lotnisku w Manili podpytujemy faceta, który właśnie stamtąd wrócił i potwierdza się, że po pierwsze wszystkie hotele działają, a ludzie właśnie teraz potrzebują nowych przyjezdnych bo wielu turystów uciekło, a wraz z nimi ich jedyne źródło zarobku. Przy okazji Krzysiek wygrywa w naszych prywatnych zawodach „Wywęszyć Polaka”. Ja tu się produkuję po angielsku, a ten po dwóch zdaniach zwietrzył rodaka.

Na miejscu okazuje się, że ludzie faktycznie nie mają teraz pracy. Pierwszy raz na Filipinach zdarza nam się, żeby otoczyli nas taksówkarze i licytowali się, który z nami pojedzie.

Zatrzymujemy się na połączonej z Boholem mostem wysepce Panglao. W tym miejscu nie widać za bardzo skutków trzęsienia. W zasadzie runął tylko jeden kościół. Dopiero jak jeździmy skuterem po Bohol widać ile jest zniszczeń.

W Panglao i Tagbilaran, czyli głównym mieście na wyspie, życie toczy się normalnie. W miejscowym centrum handlowym odbywają się nawet wybory Miss i Mistera galerii. Najpierw prezentują się dziewczyny. Nasza faworytka wystawiła monodram, o niewdzięcznej córce, a faworytka nr 2 wysprejowała w kilka minut obraz pt. ”Planety” po czym przytoczyła opowieść biblijną. Nieźle, myślimy sobie, kiedy okazuje się, że jeden z chłopaków wysprejował identyczny obraz i przytoczył identyczną opowieść. Reszta młodzieży wyćwiczona na rodzinnych karaoke (tutaj videoke) uznała, że to co przechodzi u cioci na imieninach przejdzie i na wyborach. Przeszło, ale ból w uszach pozostał. Nasza faworytka zwyciężyła. Nie miała jednak konkurencji. Na pytanie jaka jest jej największa zaleta odpowiedziała – oczy, bo widzę nimi piękno ukryte w ludziach… Wymyślilibyście na poczekaniu?

Nie mamy jeszcze wielkiego doświadczenia nurkowego, ale podwodne krajobrazy w okolicach wyspy Balicasag są najlepszymi jakie dotąd widzieliśmy. Po nurkach na Palawanie i tu w końcu wkręcamy się na dobre w ten sport.

Trzęsienie ziemi to tragedia dla ludzi, ale i trauma dla zwierząt. Tylko cztery z kilkunastu tarsierów, czyli gremlinopodobnych zwierzaków, pokazuje się publicznie. Reszta pochowała się gdzieś w norkach i na razie nie chce wyjść.

wroc1 wzor dalej1
Bohol
 Przesiadka - Manila na godzinę.
Bohol
 Lądujemy w Tagbilaran. Służby wojskowe postawione w stan gotowości w związku z trzęsieniami ziemi.
Bohol
 Z pokojem dostaliśmy jednoślada - niezły interes. Protokół rzetelnie wypełniony.
Bohol
 Zniszczony przez trzęsienie kościół na wyspie Panglao.
Bohol
 Panglao po trzęsieniu ziemi.
Bohol
 W sanktuarium Tarsiera
Bohol
 W wyniku wstrzasów jedynie kilka tych uroczych zwierzaczków wyszło z kryjówek.
Bohol
 Tarsiery są bardzo małe, a ogony ich mają długość nawet 25 centymetrów.
Bohol
 Duże oczy i duże uszy to ich znak rozpoznawczy.
Bohol
 Jedzonko
Bohol
 Jedno z czekoladowych wzgórz z osuwiskiem po niedawnych wstrząsach.
Bohol
 Czekoladowe wzgórza
Bohol
 No i kto ma pierwszeństwo?
Bohol
 Gekon w Adventure Park w pobliżu Carmen.
Bohol
 Sławie udało sie nawet pogłaskać te zielone stworzenia.
Bohol
 Czekoladowe wzgórza
Bohol
 Czekoladowe wzgórza
Bohol
 Czekoladowe wzgórza
Bohol
 Kościół w Carmen
Bohol
Kask w kolorze ścigacza.
Bohol
 Ukąszony przez Cobrę.
Bohol
 Zniszczenia w Sagbayan
Bohol
 Zniszczenia w Sagbayan
Bohol
 Zniszczenia w Sagbayan
Bohol
 Kościół w Clarin prawie doszczętnie zniszczony.
Bohol
 Clarin
Bohol
Droga w pobliżu Balilahan
Bohol
 Urwana tablica
Bohol
 Bohol
Bohol
 Zakupy w Tagbilaran
Bohol
 Filipińska wyżerka w Angel's. Buy one take one.
Bohol
 Pijemy zdrowie wszystkich październikowych jubilatów i solenizantów!
Bohol
 Morskie cuda
Bohol
 Panglao
Bohol
 Panglao
Bohol
 My aż tak luksusowo to nie mieliśmy.
Bohol
 Kózki
Bohol
 Panglao
Bohol
 Wygrzebywacze owoców morza
Bohol
 Panglao
Bohol
 Kościół w Panglao
Bohol
 Asado, czyli wieczorne ruszty w ruch.
Bohol
 Czas się zanurzyć
Bohol
 Płyniemy w kierunku wyspy Balicasag
Bohol
 Balicasag
Bohol
 Miejsca do nurkowania kapitalne.
Bohol
 Rosołek na świniaczku
Bohol
 Po tym to puchną mięśnie jak po metanabolu. Czyżby Pudzian firmował ten napój?
Bohol
 Strażnik pod naszym pokojem
Bohol
 Balicasag
Bohol
 ZENNN
Bohol
 Gdybym miał gitarę...
Bohol
 Tagbilaran
Bohol
 Pojemne te skutery
Bohol
 Tagbilaran
Bohol
 Smażone lody
Bohol
 Wybieramy Panią i Pana domu handlowego.
Bohol
 Ubaw po pachy
Bohol
 Sklep z dewocjnaliami w centrum handlowym.

 

wroc1 wzor dalej1

27-31 październik 2013 roku (445-449 dzień)

224

Zostały nam ostanie dni na Filipinach i spędzamy je na Luzon. Całą noc jedziemy na północ do Banaue, żeby w końcu zobaczyć tarasy ryżowe. Jeszcze nieprzytomnych zgarnia nas Karol – sąsiad z południa i proponuje dołączyć się do ich jeepneya. Zostajemy tu tylko jeden dzień, więc dobrze się składa. Tym lepiej, bo poznajemy Magdę i Rafała, którzy już od kilku lat robią sobie czteromiesięczne wakacje w Azji. Biegamy razem po tarasach, a po powrocie wspólnymi siłami walczymy z rumem melonowym i kokosowym. A ponieważ w knajpie, w której to wszystko się odbywa zabrakło rumu, dostajemy przyzwolenie na przyniesienie własnego. I to jest właśnie cudowne w Azji, nikt się nie przyjmuje takimi drobiazgami jak to czyja butelka wylądowała na stole.

Magda z Rafałem zostali jeszcze w Banaue, a my z samego rana z lekko ciężką głową ruszyliśmy do Sagady na podbój tamtejszych jaskiń. Jedną z możliwości jest przejście pomiędzy dwoma połączonymi jaskiniami. W tym celu należy wziąć przewodnika. Trochę kręcimy nosem, ale okazuje się, że przewodnik jest tam konieczny. Przechodzi się często najmniej oczywistą drogą przeciskając się przez wąskie przesmyki, których na pierwszy, a czasem i drugi rzut oka nie widać. Troszkę trzeba się powspinać, troszkę pozjeżdżać na linach, a nasz przewodnik jak gdyby nigdy nic skacze sobie z wielką lampą gazową w ręce. Przy okazji wychodzi jak wielką pogardę Azjaci mają dla butów trekkingowych. Większa część trasy jest sucha i dobre buty wydawałby się idealnym rozwiązaniem, ale już po pierwszych kilku metrach mamy wciągnąć japonki. Trochę nas ta wycieczka zmęczyła, wczorajszy rum dołożył swoje trzy grosze, więc grzecznie poszliśmy spać.

A rano w drodze do Doliny Echo spotkaliśmy Karola i Andreę, Czechów z Banaue. A w dolinie słynne wiszące trumny i jeszcze jedna jaskinia, którą można przejść. Tym razem idziemy sami i prawie cały czas w wodzie. Przygoda zaliczona, więc czas wracać do Manili.

Został nam ostatni dzień, w dodatku jutro Wszystkich Świętych więc odwiedzamy cmentarze. Najpierw cmentarz chiński, gdzie królują ogromne grobowce z prywatnymi kibelkami, a potem cmentarz Navotas, sąsiadujący, a raczej łączący się ze slumsami. W obydwu miejscach trwają przygotowania do świąt, ale to wydaje się jedynym podobieństwem.

Filipiny żegnamy jeszcze jedną wyżerką na bazarze Danpa.

wroc1 wzor dalej1
Luzon
 Trochę telepie na tym dachu.
Luzon
 Dojechaliśmy cali i zdrowi a dziewczyny oczywiście zasłużyły na zdjęcie pamiątkowe.
Luzon
 Czasami na naprawdę ciekawe pamiątki można natrafić. Niestety jesteśmy konsekwentni i nic do naszych plecako-domów nie dorzucamy. A szkoda bo w toalecie byłoby weselej.
Luzon
 Po nocnej podróży do Banaue ruszamy z rozpędu w stronę tarasów ryżowych.
Luzon
 Filipińczycy przywykli nazywać je ósmym cudem świata.
Luzon
 Uprawy funkcjonują już tak od ponad dwóch tysięcy lat.
Luzon
 Miejsce to znalazło się również na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Luzon
 Trochę się powspinaliśmy i drogę zgubiliśmy.
Luzon
 Mieszkańcy, oprócz rolnictwa, uprawiają także wymuszanie. Tym razem żadnego lokalnego przewodnika za sobą nie wzięliśmy, więc byliśmy kierowani w różne strony.
Luzon
 Trafiliśmy na czas wyborów, czyli jedzenia nie mogło zabraknąć.
Luzon
 Tarasy ryżowe
Luzon
 Amfiteatr
Luzon
 Na ścieżce
 Luzon
 Tarasy ryżowe
 Luzon
 Udało się dotrzeć do wodospadu, chociaż nie było nam po drodze.
 Luzon
 Tarasy ryżowe
 Luzon
 Chatki na kurzych łapach.
 Luzon
 Agitacje wyborcze
 Luzon
 Podniebne szachy
 Luzon
 Z Magdą i Rafałem przed finalną powrotną wspinaczką.
 Luzon
 Banaue
 Luzon
 Nocne Polaków rozmowy. Wieczór w doborowym towarzystwie. Musimy to powtórzyć!
 Luzon
 Nasi "rumowi" kompani jeszcze pewnie dosypiali a my już pędziliśmy w stronę kolejnej atrakcji.
 Luzon
 Na granicy prowincji
 Luzon
 Nie będzie łatwo się przedostać na drugą stronę...
 Luzon
 Małe pierożki siopao
 Luzon
 Sagada
 Luzon
 Sagada
 Luzon
 Tym razem mamy swojego przewodnika - Dżimiego.
 Luzon
 Trumny w jaskini
 Luzon
 Ten oryginalny zwyczaj chowania zmarłych kultywowany jest od wieków.
 Luzon
 W jednym ręku lampa a w drugim papieros.
 Luzon
 Ostatnie spojrzenie w stronę światła.
 Luzon
 Jaskiniowy cmentarz
 Luzon
 Połączone jaskinie
 Luzon
 Szukamy przejścia
 Luzon
 Jaskiniowe tarasy
 Luzon
 Źródełko
 Luzon
 Połączone jaskinie
 Luzon
 Można sobie nawet popływać. My unikaliśmy zanurzenia się powyżej pępka.
 Luzon
 Połączone jaskinie
 Luzon
 Część zdjęć niestety wyparowała. Najważniejsze, że nam się udało i o własnych siłach wyszliśmy z jaskini.
 Luzon
 Z Andreą i Karolem na porannym spacerze.
 Luzon
 Widok na Sagadę
 Luzon
 Wiszące trumny
 Luzon
 Zawieszenie przy skalnej ścianie to miejsce pochówku podobno tylko dla wybranych.
 Luzon
 W dolinie Echo można ich trochę znaleźć.
 Luzon
 Znajdź trumnę?
 Luzon
 Kolejna jaskiniowa woda
 Luzon
 W dolinie Echo
 Luzon
 Czy buty będą suche?
 Luzon
 Spróbujemy się przedostać przez jaskinię na drugą stronę.
 Luzon
 Mieliśmy trochę wątpliwości co do czeskiego książkowego przewodnika ale gdy zobaczyliśmy światełko w tunelu zastrzeżenia zniknęły.
 Luzon
 Podziemna rzeka
 Luzon
 Jeepneye na Luzonie
 Luzon
 Z Andreą i Karolem wcinamy filipińskie rarytasy.
Luzon 
 Pokój na godziny - akurat z tej oferty nie skorzystaliśmy, bo Pani w "recepcji" chciała się do nas koniecznie przyłączyć. A we trójkę to chyba byśmy się na tym luksusowym łożu nie pomieścili?!
Luzon 
 Manila
 Luzon
 Zawiesiło się coś
 Luzon
 Sposób na spocone plecy
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Grobowce jak domki
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Lokator zwiał, pewnie nie pasowały mu warunki sanitarne.
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Mieszają się tu różne wyznania.
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Chiński Cmentarz w Manili
 Luzon
 Jeden z grobowców
 Luzon
 Stragany na cmentarzu. Koli zabraknąć oczywiście nie może.
 Luzon
 A to już inna dzielica i zupełnie inny cmentarz. Towarzyszyła nam lokalna młodzież.
 Luzon
 Jesteśmy w Navotas.
 Luzon
 Przygotowania do Wszystkich Świętych trwają w najlepsze.
 Luzon
 Cmentarz graniczy ze slumsami.
 Luzon
 Cmentarz miejski w Navotas
 Luzon
 Kto najbardziej się przyłożył do odmalowania grobu?
 Luzon
 A to już inny obraz cmentarza w Navotas.
 Luzon
 Pijemy na zapas
 Luzon
 Manila
 Luzon
 Kolorowe te napitki
 Luzon
 Manila
 Luzon
 Manila
 Luzon
 Manila
 Luzon
 Manila
 Luzon
 Danpa - kilogram do brzucha.

 


wroc1 wzor dalej1

14-21 październik 2013 roku (432-439 dzień)

033

W końcu czas na plażowy luz. Docieramy na wyspę Palawan, gdzie relaks przerywa nam informacja o trzęsieniu ziemi miedzy innymi na wyspie Bohol, gdzie mamy się udać za tydzień. Na razie się jeszcze nie martwimy, ale dociera do nas, że takie „atrakcje” mogą się zdarzyć wszędzie. Miny nam jednak zrzedły kiedy w nocy zaczął trząść się domek, w którym spaliśmy. Wybiegłam na zewnątrz, żeby sprawdzić czy ludzie panikują, ale tam cisza i spokój. Wracam do domku, a tam znowu wstrząsy. W końcu przychodzi olśnienie, mamy przecież nowych, i jak przekonaliśmy się przed chwilą, bardzo aktywnych w nocy sąsiadów.

Filipińczycy mają dziwne sposoby na promocję atrakcji turystycznych. W Sabang najciekawsza do zobaczenia jest podziemna rzeka. Najpierw trzeba jednak wykupić pozwolenie. I tu okazuje się, że jeżeli zostałeś w Sabang na noc (czyli przyczyniłeś się do zwiększenia dochodu tutejszych mieszkańców) w ramach „nagrody” pozwolenie możesz dostać dopiero jutro, co oznacza, że chcesz czy nie chcesz musisz zostać jeszcze jedną noc. Powalająca logika. Na wieść o tym nie dajemy urzędnikom dojść do głosu i robimy rozpierduchę. Zdrowy opier… z samego rana nikomu jeszcze nie zaszkodził, a my dostajemy pozwolenie od ręki.

A rejs samą rzeką przyjemny i trochę śmieszny, szczególnie, że ubierają nas w pomarańczowe kamizelki i kaski i wyglądamy jak ekipa robotników budowlanych. W dodatku nasza grupa wybiera mnie na lidera i trzymacza lampy (rzeka jest podziemna, więc jest ciemno). A lampa niczym oświaty kaganek, bo świecę tam gdzie coś jest. Tyle tylko, że to „coś” nie zawsze jest oczywiste, bo trzeba mieć sporą wyobraźnię by dostrzec wygiętą niewiastę, czy ostatnią wieczerzę w skałach i naciekach. Poza tym robota jest stresująca bo rozwydrzona grupa krzyczy „w prawo, prawo, w lewo, w lewo, nie w dół, na górę”. Mimo wszystko urządzam małą prywatę i Krzyśkowi świecę tyle by zdążył zrobić zdjęcie.

W El Nido sama plaża nie jest zbyt urokliwa, ale już okoliczne wyspy mają wszystko – biały piasek i turkusową wodę. Jeden dzień spędzamy na skakaniu po wyspach i snorklowaniu. Kolejne dwa na nurkowaniu. W międzyczasie dzieją się natomiast ekstremalne doświadczenia kulinarne. Zaczęło się niewinnie. Przy kolacji przysiadła się do nas para Filipińczyków z browarami. Jako że kozie spod ogona nie wypadliśmy i kulturni jesteśmy, to odstawiamy. Potem znowu oni i znowu my aż do pytania „A próbowaliście baluta?” Stan upojenia był już wystarczający, żeby nieopatrznie zgodzić się na wycieczkę do miasteczka, a potem degustację filipińskiego przysmaku. A sam balut to po prostu jajeczko tyle, że zamiast tradycyjnego żółtka i białka w środku mieszka sobie kilkunastodniowy zarodek kaczuszki. Ma już dziubek i trochę piórek, ale jest podgotowany więc nie chrzęści w zębach. Tylko rano obudziliśmy się z kacem moralnym, bo przecież zjedliśmy małe kaczuszki. Ja nawet dwie, ale mam dobre wytłumaczenie - piwo szybciej na mnie działa. Po takim eksperymencie zupa z ptasich gniazd nie robi już na nas wrażenia. I jak to zwykle z potrawami, które nie mają specjalnego smaku bywa, ma podobno niezwykłe właściwości lecznicze.

To jednak nie koniec atrakcji. Porządny Filipińczyk w niedzielę udaje się na walki kogutów. Tak zrobiliśmy i my. Doświadczenie jest o tyle ciekawe, że póki co nikt nie zrobił z tego atrakcji turystycznej i miejscowi nie zwracają nawet na nas specjalnie uwagi. Same walki są natomiast bardzo brutalne. Koguty maja przywiązane do nogi ostrza i nawet zwycięzca często nie wychodzi z pojedynku bez szwanku. Mamy wrażenie, że to trochę kwestia przypadku, który osobnik zwycięży. Niektóre walki trwają raptem kilkanaście sekund i zanim zdążysz się zorientować już wynoszą martwego, albo bardzo poranionego koguta z ringu.

wroc1 wzor dalej1
Palawan
 Plaży ci tu tutaj dostatek. Palawan - przybywamy!
Palawan
 Lądowanie z podskokami. Czyżby zwiastun imprezy?
Palawan
 Wieczorem dotarliśmy do Sabang
Palawan
 Piękna plaża tylko dla nas.
Palawan
 Strzeżona przez wykfalifikowany personel.
Palawan
 Niektórzy zapomnieli desek
Palawan
 Sabang nocą
Palawan
 Romantyczna kolacja
Palawan
 Sabang
Palawan
 Sabang
044
 Sabang
Palawan
 Sabang
Palawan
 Po wywalczonym pozwoleniu czas na wycieczkę do podziemnej rzeki.
Palawan
 Okoliczne klify
Palawan
 Strach się bać co będzie po czwartym wykroczeniu.
Palawan
 Ekipa remontowo-budowlana SABANG.
Palawan
 Za mną!
Palawan
 Wpływamy
Palawan
 Świecimy po netoperkach.
Palawan
 Podziemna rzeka
Palawan
 Wróg na przeciwko świeci po oczach.
Palawan
 Wypływamy
Palawan
 Waran na przechadzce
Palawan
 Wypadł za burtę, czy nie?
Palawan
 Palawan
Palawan
 Nadmorski parkiet
Palawan
 Wiejski parkiet
Palawan
 Tu pewnie mieszka jakaś księżniczka.
Palawan
 Masakra tuńczykowa
Palawan
 Dzieci i pająki
Palawan
 Odświeżają
Palawan
 Lokalne halo-halo
Palawan
 Wyścigówki na postoju taksówek w Sabang
Palawan
 Okolice Sabang
Palawan
 Docieramy do El Nido
Palawan
 Zamieszkaliśmy przy plaży Corong Corong
Palawan
 Ruszamy na wycieczkę po wyspach
Palawan
 Niektóre plaże są prywatne
Palawan
 Wielka laguna
Palawan
 El Nido
Palawan
 Można znaleźć również ośrodki wypoczynkowe odcięte od cywilizacji.
Palawan
 Przystanek
Palawan
El Nido
Palawan
 Zakopana
Palawan
 El Nido
Palawan
 El Nido
Palawan
 Jun szykuje wyżerkę
Palawan
 Grillowanko
Palawan
 Hurra, będziemy jeść!
083
 El Nido
Palawan
 Plaża
Palawan
 Pająk przycumował przy kolejnej atrakcji
Palawan
 El Nido
Palawan
 El Nido
Palawan
 Plaża 6 Komandosów
Palawan
 El Nido
Palawan
 Zatoka Bacuit
Palawan
W miasteczku 
Palawan
 Pająki o zachodzie słońca
Palawan
 Imprezowe El Nido
Palawan
 Zupa z ptasich gniazd - podobno dobra na wszystko.
Palawan
 Balut - Sława zjadła dwa, Krzysiek jeden, a resztą zajęli się nasi filipińscy znajomi.
Palawan
 Nisamowita obręcz księżyca
Palawan
 Wesoły wieczór z Mandi i Ro.
Palawan
 Jakiś nieład na łódce.
Palawan
 Palawańskie nury
Palawan
 Idziemy pod wodę
Palawan
 El Nido
Palawan
 Banan na patyku
Palawan
 Strefa kościelna
Palawan
 Na targu w El Nido
Palawan
 Zatoka Bacuit
Palawan
 Ananasowo
Palawan
 Domek na plaży
Palawan
 Zatoka Bacuit
Palawan
 Zatoka Bacuit
Palawan
 Mieszkańcy hodują koguty, które umilają życie swoim śpiewem już od trzeciej nad ranem.
Palawan
 Z naszym filipińskim przyjecielem Jun'em.
Palawan
 Footlong, czyli fast food w El Nido.
Palawan
 Kabelkowo
Palawan
 Kurczakowo
Palawan
 El Nido
Palawan
 Filipińscy prawnicy przy pracy - czas coś zmienić w Polsce!
Palawan
 Po trzech dniach znajomości już się do nas uśmiechała.
Palawan
 Szukając walk kogutów
Palawan
 Wielofunkcyjna łódka (pająk)
Palawan
 El Nido
Palawan
 El Nido
Palawan
 W tricyklu
Palawan
 Trochę hazardu
Palawan
 Czekamy na koguci pojedynek
Palawan
 Sędziowie wybierają pary
Palawan
 Każdy grzecznie czeka ze swoim pupilem.
Palawan
 Jest też jedyna turystka na trybunach.
Palawan
 Walka
Palawan
 Powietrzni wojownicy
Palawan
 Grzęda
Palawan
 Wyrywny
Palawan
 Zabójcze ostrze czyni z tej "rozrywki" krwawą jatkę.
Palawan
 Drastyczne
Palawan
 To nie na nasze nerwy.
Palawan
 Koguci stadion
Palawan
 Prezentacja przed kolejną walką
Palawan
 Błysk ostrza
Palawan
 Czas na kolejną gastronomiczną niespodziankę - zupa lomi.
Palawan
 Widok na zatokę El Nido
Palawan
 Skałkowa wspinaczka. Będzie ok!
Palawan
 Wbiegamy na górę i upajamy się widokiem na zatokę El Nido.
142
 El Nido
Palawan
 Zatoka El Nido
Palawan
 Zatoka El Nido
Palawan
 Stromo
Palawan
Ty!
Palawan
 Dizajnerska umywalka
Palawan
 Bułkowo
Palawan
 Halo-halo wersja fast foodowa.
Palawan
 Dziś będę pachniała szanel numer pięć.
Palawan
Kochaj swoje miasto.
Palawan
 Kościół Niepokalanego Poczęcia w Puerto Princessa
Palawan
 Puerto Princessa
Palawan
 Kościół Niepokalanego Poczęcia w Puerto Princessa i szał NBA.
Palawan
 Pomnik na cześć amerykańskich wyzwolicieli, którzy zginęli z rąk Japończyków.
Palawan
 Plaża w Puerto Princessa.
Palawan
 Mikołaj z gołą klatą - co kraj to obyczaj.
Palawan
 Władca bambusa
Palawan
 Puerto Princessa
Palawan
 Nasze ulubione piwko na Filipinach. Przypominało nam Efez Fici z Turcji.
Palawan
 Krokodylek i tamiloc, czyli robaczki z drzewa mangrowego.
Palawan
 Oczywiście... koszykówka
Palawan
Sonny Rama jak Obama - yes we can.

 

wroc1 wzor dalej1

wzor

 

   

11-13 październik 2013 roku (429-431 dzień)

...czyli jeepneye, halo-halo i koszykówka

001

033

 14-21 październik 2013 roku (432-439 dzień)

...czyli plażowanie oraz walki kogutów


 

22-26 październik 2013 roku (440-444 dzień)

 

...czyli czekoladowe wzgórza i gremliny

 
164

224  27-31 październik 2013 roku (445-449 dzień)

...czyli tarasy ryżowe, wiszące trumny i inne oblicze Manili

   
   
   
 
wroc1 wzor Dalej

11-13 październik 2013 roku (429-431 dzień)

001

Niestety na Filipinach miała miejsce tragedia po tragedii. Najpierw nawiedziło ten kraj trzęsienie ziemi, a po kilku tygodniach niszczycielski tajfun zabił tysiące ludzi. Kiedy miały miejsce te straszne wydarzenia my byliśmy już daleko.

 

Manila przywitała nas deszczem, szarówką i podstępnym taksówkarzem, który próbował wozić nas okrężnymi drogami i potem tłumaczył się tym, że pada, on niedowidzi, a poza tym są korki. Nie ma pojęcia, gdzie jest hostel, do którego chcemy dojechać, więc w końcu wysiadamy z samochodu i dalej szukamy na piechotę. Przy okazji przekonujemy się, że dla Filipińczyka nie istnieje odpowiedź „nie wiem”. Zapytani kierują nas w drugą stronę i każą iść co najmniej pół godziny podczas, gdy hostel jest raptem kilkadziesiąt metrów dalej i oczywiście w przeciwnym kierunku.

Dopadło nas znudzenie. Manilę zwiedzamy bez entuzjazmu. Zaczynamy od centrów handlowych bo spalił nam się zasilacz od komputera. Potem ruszamy w bardziej turystyczne rejony czyli do Intramuros – dzielnicy, gdzie w czasach kolonialnych rezydowali Hiszpanie. Towarzyszą nam tricykliści oferujący objazd po atrakcjach. Jeden jest wyjątkowo namolny. Gdzie byśmy nie skręcili ten wychyla się zza rogu. W końcu uznajemy, że stan naszego zblazowania osiągnął poziom, na którym możemy dać się obwieźć. Nie jesteśmy jednak najlepszymi klientami, bo za szybko wszystko oglądamy, a tu płatne za każde pół godziny.

Humor poprawia nam dopiero wizyta na bazarze Danpa Farmers’ Market, czyli mokry bazar. Sprzedają tam wszelkiego rodzaju ryby i owoce morza. Potem można zakupy zanieść do knajpy obok, gdzie przyrządzają je zgodnie z życzeniem. Wyżerka była niezła. Ledwo wytoczyliśmy się na zewnątrz.

wroc1 wzor dalej1
Manila
 Makati, czyli dzielnica biznesowa. Na początek zrobiliśmy sobie wycieczkę w poszukiwaniu zasilacza do laptopa.
Manila
 Większość Filipińczyków to katolicy, więc takie obrazy można znaleźć niemal na każdym kroku.
Manila
 A oto jeden z symboli Filipin - jeepney. To najbardziej popularny środek transportu w Manili.
Manila
Katedra w Intramuros
Manila
 Z naszym nieustępliwym tricyklistą.
Manila
 W kościele Św. Augustyna w Intramuros.
Manila
 Wystrzałowo w Intramuros.
Manila
 Leniwy dzień
Manila
 Nie mogłem się oprzeć. Na służbie w obcje armii.
Manila
 Przy forcie Santiago
Manila
 Kanał przy forcie Santiago
Manila
 Wszystkiego najlepszego!
Manila
 Kolejka do kasy biletowej w metrze. Taka "biedna" Manila ma tylko trzy linie.
Manila
 Bileciki w autobusie
Manila
 Wybierzmy sobie kraba. Na bazarze Dampa.
Manila
 No i ruszyliśmy w poszukiwaniu szamy.
Manila
 Czy ta kreweteczka Ci odpowiada mężu?
Manila
 Ależ owszem, czemu nie.
Manila
 Strefa estrogenu
Manila
 Strefa testosteronu - pomnik Lapu Lapu.
Manila
 Filipińska sztuka walki kijem - arnis.
Manila
 Mistrz dostaje w ciry!
Manila
 Relaks w chińskim ogrodzie.
Manila
 Jeepneye to pozostałość po Amerykanach i drugiej wojnie światowej.
Manila
 Przejażdżki rzadko są tak komfortowe jak ta. Zazwyczaj jeepney pęka w szwach.
Manila
 Makati i kościół pomiędzy gigantycznymi budynkami centrum handlowego.
Manila
 Halo-halo czy tu Gabi i Paweł? Deser pierwsza klasa. Można znaleźć w środku kilka niespodzianek - w tym przypadku była to fasola.
Manila
 Sezon świąteczny uznajemy za otwarty!
Manila
 Filipińczycy kochają Amerykanów i koszykówkę. A raczej koszykówkę i Amerykanów.
Manila
 Widok na ulicę z typowej garkuchni.
Manila

 Hostel z widokiem

 

wroc1 wzor dalej1

Ostatnio dodane:

Tu jesteśmy

Showcases

Background Image

Header Color

:

Content Color

:

DMC Firewall is a Joomla Security extension!